Dlaczego jest nudne? Dlatego, że osoby nie ilustrują swoich wypowiedzi, tylko przekazują suche informacje. Zalewają nas potokiem słów, ale nie uruchamiają naszej wyobraźni, bo nie podają przykładów, nie opowiadają historii, nie urozmaicają swoich wypowiedzi. Nie znajdują atrakcyjnych opakowań do przekazywanych treści. A nuda jest kilerem. Nudne mówienie odwraca uwagę. Przestajemy skupiać swoją uwagę na mówcy. A czy da się opowiedzieć w sposób interesujący o czymś nudnym? Tak, trzeba jednak się na to mocno otworzyć i znaleźć w sobie poczucie, że warto poszukać atrakcji ukrytych w tym temacie. Poszukać ilustracji do tego, o czym mówimy. Niestety wiele osób traci dystans do tego, o czym opowiada. Takie osoby poruszają się w swojej branży, swoim środowisku, na tyle długo, że nie mają odskoczni. Używają branżowych, specjalistycznych sformułowań. Często to, o czym mówią, nudne jest już dla nich samych. Z moich obserwacji wynika, że w każdej branży można znaleźć takie „opakowania treści”, które spowodują, że będzie się tego słuchało z zainteresowaniem. Nie można bać się tego, czym żyjemy. Trzeba się na to otworzyć. Jeżeli chcemy być skuteczni i żeby nasze wypowiedzi były interesujące, nieodzowne jest ilustrowanie słów. Jakie błędy jeszcze popełniamy – występując? Wiele osób ma problem z pracą z mikrofonem. Ludzie niestety nie wiedzą jak mówić do mikrofonu, jak go trzymać. Zaczynają nim machać, gestykulować, odwracają go, trzymają zbyt nisko. Jeśli mikrofon jest na statywie, to nachylają się do niego, bo jest za nisko, albo zadzierają głowę, bo jest za wysoko. Nie mają świadomości, jak ważne jest to, żeby nauczyć się mówienia do mikrofonu. Odbiorcy chcą mieć komfort słuchając nas. I chcą, żeby to wyglądało profesjonalnie. Poza tym, błędy w mówieniu, błędy językowe, zdradzają nieporadność i nieumiejętność. Nie mówimy „w każdym bądź razie”, tylko „w każdym razie”. Jeśli ktoś powie, że „cofa się do tyłu”, to często nawet nie ma świadomości, że użył pleonazmu. Powiedzenie „rok dwutysięczny dwudziesty drugi” to też błąd językowy. Częstym problemem jest zamiana końcówek w słowach, np. „ą” na „om”: np. „Spotkałem się z tom osobom”. Takie błędy są bardzo częste, a popełniają je nawet osoby z najwyższychwładz. To jest nawykowe. Kolejna rzecz, to zbyt dużo ruchu podczas mówienia. Ludzie nie zdają sobie często sprawy z tego, że podczas mówienia tańczą w sposób nieświadomy, drepczą, kiwają się na boki, a to nie wygląda dobrze. Krążenie po scenie także odradzam. Podczas mówienia do ludzi, powinniśmy stać stabilnie. To świadczy o naszej pewności siebie. Taka postawa mówcy pomaga w słuchaniu. Coraz częściej, publicznie prezentujemy swoje usługi, produkty. Wychodzimy z nimi do ludzi. Zrzeszamy się w grupach przedsiębiorczych, gdzie podstawą jest komunikacja. Często musimy np. wstać i mówić o sobie przez minutę. Jak dobrze pokazać się w takiej sytuacji? Zapewne mówimy tu o formie krótkiej autoprezentacji. Do takiego wydarzenia trzeba się przygotować i podjąć bardzo ważną decyzję – co powiem? Na co mam czas, na co stawiam w tej wypowiedzi? Następnie musimy znaleźć pomysł na atrakcyjne opakowanie tego, o czymmówię – czyli zastanowić się, jak przedstawić swój zakres działań, żeby było to atrakcyjne, niebanalne, żeby nie było tylko pustym potokiem słów. Ludzie mają problem z precyzyjnym formułowaniemmyśli. Dlatego tak mocno podkreślam rolę przygotowania. Nawet w ciągu minuty możemy powiedzieć dużo słów. Gorzej, jeśli nic z tego nie wynika, ponieważ ludzie nie wiedzą czego się mają złapać w trakcie wypowiedzi, na czym się skupić, co wyeksponować? Tak, trzeba podjąć decyzję jaki jest mój key messege, a następnie znaleźć atrakcyjną formułę do tego. Odpowiedzmy sobie na pytanie, jaką historię opowiemy, przekazując temat, na który postawiliśmy? Może jakoś zaskoczę odbiorców, aby zapamiętali to, co mam do powiedzenia? To warto ćwiczyć. Tę precyzję formułowania myśli można ćwiczyć np. w mediach społecznościowych. Nagrywajmy filmiki, tzw. rolki na instagramie, wrzucajmy treści na Twittera. Ten ostatni jest genialnym narzędziem, które nas zweryfikuje i szybko nauczy, co znaczy krótka i treściwa wiadomość. Pisząc tweety, mamy ograniczenie tekstu do 280 znaków. W tym musimy zmieścić wszystko, co najważniejsze. Niektórzy użytkownicy Tweetera są mistrzami krótkiej formy. To musi być esencja przekazu. Nie ma czasu na zbędne dygresje. Na koniec Panie Maćku, jak krótko, podsumowując, określiłby Pan skuteczne wystąpienie publiczne? To takie wystąpienie, które będzie zapamiętane. A będzie zapamiętane, jeśli będzie wyjątkowe. Żeby było wyjątkowe, musi być przygotowane, wymyślone, trzeba mieć na nie pomysł. Żyjemy w szybkich czasach, ludzie są przebodźcowani. Jeżeli chcemy, żeby zapamiętywali to, co im przekazujemy, musimy myśleć o oryginalnych rozwiązaniach, nietypowych pomysłach. Wyobraźmy sobie mężczyznę, który np. uczestniczy w konferencji Macieja Orłosia. Po wydarzeniu wraca do domu. Żona pyta go, jak było, o czym mówił Pan Orłoś? I mąż odpowiada. I właśnie ta odpowiedź jest papierkiem lakmusowym. Co przekaże i czy w ogóle coś zapamiętał? Odpowiedź tego męża jest wyznacznikiem skuteczności Pana Orłosia. Czy powiedział żonie to, co chciałem żeby zapamiętał? Jeśli powie coś innego, albo nie powie nic, to znaczy, że Pan Orłoś nie był skuteczny, że nie przedstawił tego w sposób wystarczająco wymowny, atrakcyjny i wyjątkowy, aby zostać zapamiętanym. A zdarza się tak? Robię wszystko korzystając ze znanych mi sposobów, żeby zawsze było jak najciekawiej. Dziękuję za rozmowę. Biznes 40
RkJQdWJsaXNoZXIy MTI4OTM2MQ==