przemieszczania towarów. Mówiąc wprost, dziś nie opłaca się już magazynować płytek. Lepiej skupić się na pozyskaniu i obsłudze klienta niż zajmować się wewnętrzną logistyką i dostawami do klienta. My robimy to sprawniej, szybciej i taniej, o ile spedytor nie nawali – dodaje. Faktem jest, że inaczej podchodzi się do inwestycji, a inaczej do projektantów wnętrz, którym wciąż trzeba przedstawiać nowości zgodne z trendami. – Organizujemy szkolenia we włoskich i hiszpańskich fabrykach płytek, polskich również, aby projektanci i architekci mieli możliwość pozyskania wiedzy technicznej z zakresu produkcji i wzornictwa, ponieważ jest to bardzo ważne w ich pracy – mówi Alicja Konarska, szefowa działu kreacji i ekspozycji w firmie Salonika. Hurtownicy szukają natomiast płytek akceptowalnych estetycznie. – Ja nazywam to „zaprzyjaźnione wzory”, czyli takie, które już ktoś wypromował, wyedukował klientów, wyrobił trend. I tu liczy się serwis, stany magazynowe, dostawa na czas, najlepszy wzór w najlepszej możliwej cenie – dodaje. Ekspozycja a magazyn Jak efektywnie konstruować ekspozycję, aby nie było jej trzeba ciągle zmieniać? Wydaje się, że nie ma na to złotego środka. Należy już chyba przywyknąć do ciągłych zmian i przebudowy w salonach. Im więcej nowych wdrożeń tym więcej zmian ekspozycji. – Klient kupuje wzrokiem, musi widzieć płytkę i wyposażenie, dlatego ekspozycja musi być na czasie. Niestety klienci wykorzystują salony jako bezpłatne ekspozycje, a często zakupów dokonują w Internecie. I jest to ciągły dylemat salonów, czy płytki 22 warto inwestować w nowe ekspozycje – tłumaczy właściciel firmy Refleks. – My ciągle zmieniamy, ciągle mamy najnowsze ekspozycje. Dbamy o to, by nasz salon w Lublinie był jak wystawa na targach branżowych, czyli same nowości. Zmiany ekspozycji są bardzo drogie i czasochłonne, a także głośne. Kucie płytek nie należy do przyjemności, ale lubimy być salonem dyktującym trendy – mówi szefowa działu kreacji i ekspozycji w firmie Salonika. Co do niezalegania towaru w magazynach, warto jest oprzeć swoje działania zakupowe na szerokiej i ciągłej analizie rotacji poszczególnych pozycji asortymentowych. I tak trzeba się liczyć z towarami zalegającymi i nie rotującymi. – To jest jedna z głównych bolączek branży i jednocześnie wysoka bariera wyjścia. Nie ma możliwości zwrotu płytek nierotujących bądź nawet zalegających do magazynów producenta, nawet jeśli dostawca samodzielnie podejmuje ryzyko wycofania produktów z produkcji. Specyfiką branży jest to, iż towar w ilościach sztukowych jest praktycznie niesprzedawalny, w przeciwieństwie np. do elementów wyposażenia wnętrz. Dystrybutor samodzielnie ponosi ryzyko towarów niesprzedawalnych, co często stawia nas w pozycji nieuprzywilejowanej w stosunku do dużych sieci DIY. Wynikiem zmian i ciągłych nowości są stale rosnące stany magazynowe. W historii firmy nie było zdarzenia by kolejny rok rozpocząć z niższymi stanami magazynowymi. Obecnie pozycji asortymentowych w naszym systemie jest 48502. Z czego tylko 1/3 jest aktywna – punktuje Adam Rożko. Jak to widzą inni? – Ostrożnie! – mówi Alicja Konarska, która zwraca uwagę, iż nie wolno dać się wciągnąć w spiralę promocji fabrycznych, jak również należy kierować Płytki wielkoformatowe przecierane, fot. TK architekci
RkJQdWJsaXNoZXIy MTI4OTM2MQ==